DZIECKO NIE CZUJE BÓLU – MARTWIĆ SIĘ CZY CIESZYĆ?

DZIECKO NIE CZUJE BÓLU - MARTWIĆ SIĘ CZY CIESZYĆ?

Jaś przewracając się otarł kolano, ale nawet tego nie zauważył i pobiegł do kolegi? No dobrze, zdarza się. Jakiś chłopiec pociągnął  Marysię mocno za włosy, a ona nawet nie zapiszczała? Dzielna dziewczynka! Raz, drugi, no dobrze. Ale czy jeśli Jaś spadnie na głowę, rozetnie sobie czoło i cieknie krew, a on denerwuje się gdy mama „panikując” przerywa mu zabawę, albo wręcz  śmieje się z całego wydarzenia, to czy wszystko jest z nim w porządku? Albo Marysia obgryza paznokcie do krwi i mimo zakazów robi to dalej nie czując bólu? A może robi to nie w sytuacjach stresowych, a gdy się cieszy lub jest podniecona?

 

Osobę dorosłą by zabolało, a Janka czy Marysię nie? Jak to możliwe? Dlaczego nasze dzieci cieszą się w takich sytuacjach?

Prawdopodobnie przejawiają zaburzenia przetwarzania bodźców dotykowych.  W zależności od zachowań dziecka nieprawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego może być obecne na różnych poziomach- w obszarze modulacji (odbioru, integracji, reakcji na bodźce) lub różnicowania (np. mocno-słabo). Inaczej mówiąc odpowiedzialna za obiór i interpretację dotyku i docisku struktura układu nerwowego, nie funkcjonuje prawidłowo, np. wykazuje cechy podreaktywności, czyli potrzebuje dostarczenia większej ilości i/lub intensywniejszych bodźców by została pobudzona i była aktywna, a co za tym idzie „organizowała” dziecko.

Przy zaburzeniach w umiarkowanym stopniu, dziecko po prostu nie zwraca uwagi na mocniejszy bodziec, ponieważ jego układ nerwowy ledwo go rejestruje („nic nadzwyczajnego dla podreaktywnego mózgu”). Ale czasem potrzeba stymulacji dotykowej i „czucia głębokiego” jest tak duża, dezorganizująca, podświadomie frustrująca dzieci, że te przy dostatecznie silnych bodźcach czują „ulgę” i cieszą się: „w końcu mózg został nakarmiony, można skupić się na czymś innym”. Często dzieci same prowokują takie sytuacje, podejmują czynności, które dostarczają im konkretnego rodzaju, potrzebnego bodźca.

Dlatego warto obserwować do jakich aktywności powraca  dziecko i w jakich momentach to się dzieje, aby następnie, w miarę możliwości i potrzeby zainicjować/ udostępnić dziecku taką formę stymulacji, a w wypadku gdy jest ona niebezpieczna, niestosowna, lub dezorganizująca życie codzienne zastąpić tą samą stymulacją, tylko w innej formie, np. Jaś skacze z dużej wysokości wprost na pupę? Dajemy mu dmuchaną piłkę do skakania. Jaki jest jej dodatkowy atut? Jaś może używać jej częściej  niż tylko sporadycznie znajdując miejsce do zeskakiwania. A więc chłopiec może dostarczać sobie bodźce regularnie, dzięki czemu nie kumulują się,  „czara wytrzymałości i frustracji nie przelewa się” w formie gwałtownych skoków i nie ma potrzeby takiego intensywnego bodźca, który innych by „zabolał”.

Jaki jest wniosek?

Dostarczając dany rodzaj stymulacji regularnie, zapobiegamy rosnącej potrzebie coraz intensywniejszego bodźca. Zamiast głaskania czy wzięcia za rękę Marysia do tej pory potrzebowała nie tylko obgryzać paznokcie, ale i odrywać skórki do krwi. Ale odkąd bawi się różnymi konsystencjami, paluszki mają kontakt z różnymi fakturami, a Marysia dużo pomaga w kuchni gniotąc ciasto, zamiatając, mieszając rączką- problem „krwawiących paluszków” zaczął znikać.

Na Marysię akurat podziałało to, ale inne dziecko może mieć potrzebę stymulacji w obrębie nie dłoni, a „gryzącej buzi”. Nie potrafisz tego rozpoznać? Nie masz pomysłu jak zastąpić nieprawidłowe zachowania dziecka innymi efektywnymi i bezpiecznymi? Po to są terapeuci integracji sensorycznej, którzy pomogą rozwiązać ten i inne problemy, bo często zaburzeniom dotykowo- proprioceptywnym  towarzyszą inne, niekoniecznie zauważone przez nas „do tej pory”.

A może masz lub znasz dziecko, które jest bardzo wrażliwe na ból?

Dla nas „zwykły” dotyk drugiej osoby, otarcie, traktuje jako bolesne lub/i  zagrażające? I ma tak tylko np. w obrębie głowy, lub rąk, a stopy wręcz lubią wyraźne faktury? Boi się podejmować nieznane, trudne, intensywniejsze aktywności ? Układ nerwowy takiego dziecka również funkcjonuje niesprawnie (m.in. może być nadreaktywny  lub nadmiernie pobudzony), więc  też wymaga „zaopiekowania” i diagnozy u specjalisty od integracji sensorycznej.

Agata Czaja

Agata Czaja

mgr fizjoterapii po Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, terapeuta SI II st., terapeuta Ruchu Rozwijającego wg Weroniki Sherborne. Ponadto prowadzi terapię ręki,...
Czytaj więcej

Skontaktuj się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rating*